16 czerwiec 2024

Wstaliśmy przed 8. Po śniadaniu posprzątaliśmy, Bartek nakarmił chomika. Potem trochę poczytałam Duchowej prostoty. O 9.00 wyszliśmy do samochodu żeby pojechać na Dąbrówkę do kościoła. Po kościele pojechaliśmy do rodziców Bartka, siedzieliśmy tam aż do 14 dopóki nie wypiliśmy herbaty po obiedzie. Gdy wróciliśmy Bartek poszedł do żabki po piwo bo o 15 zaczynał się mecz. Ja przedzwonilam do mamy czy mogłabym przyjść powiedziała że po 17. Do tego czasu zdążyłam poczytać i być na spacerze nad rzeką. Wypiłam też herbatkę. O 17 mama zadzwoniła żebym przyszłe. Zebrałam się i poszłam. Posiedziałam u nich około godzinkę. Po 18 wróciłam. Bartka nie było bo wybrał się na spacer jak zwykle po kolacji. Siedziałam i czytałam. O 19 zjadłam kolację i zażyłam leki, potem jeszcze czt=ytałam aż skończyłam książkę. Położyłam się o 20, zasnęlam dopiero jak Bartek się położył. Wybudziłam się w nocy i trochę przewracałam zanim zasnęłam... ponownie.

Komentarze