4 grudnia 2022

Wstałam około 10. Bartek został w łóżku wyraźnie nie miał ochoty wstawać. Zjadlam śniadanie sana i przygotowałam mu. Potem nakarmiłam chomika. Posprzątałam co się dało i zrobiłam sobie herbatkę. Usiadłam z książką w małym pokoju i czytałam. Bartek wyraźnie nie czuł się dobrze. Nie mogł zjeść nawet śniadania. Zrobiłam mu tylko herbatkę. Wypił w wrócił do łóżka. Koło 11 zabrałam się za przygotowanie mięska do obiadu. Bartek wstał dopiero około poludnia ale nie przebieral się z piżamy w ubranie codzienne. Wyglądał jakby miał potężnego kaca, ale podobno nie wypił dużo dzień wcześniej, ale widocznie tak zareagował. Obiad podałam o 13. Zjedliśmy go ze zmakiem. Do obiadu zdążył się już ubrać. Po obiedzie ja poszłam na spacer, a Bartek siedział przy komputerze i czytał sobie artykuły. Gdy wróciłam zrobiłam sobie herbatkę i usiadłam z telefonem oglądałam filmiki yt. Tak mi minał czas do 16. Wtedy to zebraliśmy się i poszlismy do kościoła. Kiedy wróciliśmy znowu zrobiłam sobie herbatkę i zadzwoniłam do mamy. Opowiedziałyśmy sobie jak nam minał dzień, ale o Bartku nie wspominałam. Po rozmowie pobiegałam na orbitreku. Potem zasiadłam przed TV bo był teleturniej Va Bank, a ja go lubię oglądać. Po nim obejrząłam wiadomości, potem zrobiłam kolację zjadłam zażyłam leki i zabrałam się za czytanie nowej książki, takiej którą dostaliśmy z okazji ślubu "Wielki ogarniacz kuchni". Całkiem zabawna książeczka. Poszliśmy spać oboje po 21.00 dość szybko zasnęliśmy...

Komentarze