Wstałam przed 8. Ostatnio budzę się wcześniej i wcześniej wstaję o 10 minut. Dzięki temu mam czas rano posprzątać przed wyjściem do pracy. Zjadłam śniadanie nakarmiłam chomika i posprzątałam. W pracy tego dnia siedziałam sama, bo Daniel był na szkoleniu. Nie robiłam nic specjalnego. Wyszłam tuż przed południem. Poszłam do bankomatu wybrać trochę gotowki, a potem do biblioteki, ale okazało się że jest nieczynna z racji jakiegoś wewnętrznego szkolenia. Wróciłam więc do domu. Gdy przyszłam zrobiłam sobie herbatkę i wzięłam się za czytanie książki o minimaliźmie, skończyłam ją. Potem zrobiłam sobie notatki z książki o zdrrowym mózgu na komputerze w wordzie. W międzyczasie doglądałam obiadu. Bartek przyszedł jak zwykle. Zjedliśmy a potem poszłam do rodziców w odwiedziny. Mama akurat smażyła racuchy, zjadłam dwa. Posiedziałam, mama opowiadała mi różne rzeczy. Wróciłam do domu o 16.30. Zabrałam się za czytanie kolejnej książki zen habits - nawyki zen Leo Babauty. O 18 wyszłam na wizytę lekarską, razem z Bartkiem, odprowadził mnie aż pod drzwi. Czekałam około pół godziny na wizytę. Przebiegła dobrze, powiedziałam lekarzowi o odstawieniu o. Pytałam o zaświadczenie do celów adopcyjnych. Powiedział że nie może być nawrotów choroby, bo one są przeciwskazaniem do adopcji. Na razie tak tylko ogólnie się zastanawiamy. Nie jest to wiążące. Lekarz powiedział, że zdarzyło mu się wystawiać takie zaświadczenie kilka lat temu. Czyli nie jest to jakaś reguła. Trochę mnie to zmartwiła. No ale trzeba trzymać kciuki żeby nie było nawrotów. Ludzie żyją nawet 10 lat bez nawrotu, ja na razie mam niecały rok, bo mi się wrociło w lipcu 2023 roku wtedy zaczęłam brać o. No ale na razie jest ok, i tego się trzeba trzymać. Zamowiłam sobie leki w aptece. Wróciłam do domu, prawie na kolację. Zażyłam leki. Potem czytałam około godzinę. Poszłam się myć i przed spaniem jeszcze czytałam około pół godziny. Zasnęłam dość szybko...
Komentarze
Prześlij komentarz