5 maj 2024

Wstaliśmy po 8. Po śniadaniu zwymiotowałam. Nie poszłam na Komunię Ani. Zostałam w domu. Kiedy Bartek pojechał wyszłam do żabki po colę. Potem siedziałam i czytałam. Na chwilę włączyłam komputer, zrobiłam przelewy zaległe a potem obejrzałam filmik Krzysztofa Krola na yt. Potem zjadłam sobie ryż z jabłkiem na obiad i poszłam do kościoła na 14. Dobrze się czułam i miałam siłę chyba po coli, ktorej trochę się napiłam. Po kościele wróciłam prosto do domu. Trochę zjadłam znowu, a potem siedziałam i czytałam, trochę oglądałam tv. Przed 17 zadzwoniłam do mamy. Była zła na mnie że nie powiedziałam jej i siedziałam sama, bo by przyszła do mnie. Potem poszłam jeszcze się przejść nad rzekę. Trochę się chmurzyło ale nie wzięłam parasola. Na ścieżce było sporo ludzi, rowerzyści i jeden biegacz. Wróciłam po ponad pół godzinie. Bartka jeszcze nie było. Siedziałam i oglądałam tv, Bartek przyszedł przed 19. Przyniusł prezencik od Magdy i Marcina z Cypru. Zjadłam kolację zażyłam leki i posiedziałam jeszcze przed tv. Bartek poszedł się przejść, ja w tym czasie przebrałam się i rozłozyłam łożko, gdy przyszedł ja już leżałam w łóżku. Ale nie zasnęłam słuchałam film w tv o mordercy kobiet i rozprawach sądowych. Zasnęłam dopiero po filmie jak Bartek się położył...

Komentarze