Wstałam o 8. Po śniadaniu poszłam do pracy. Tego dnia nie miałam zbyt wielu zadań. Dałam Zosi dokumenty do podpisu i wysłałam list, byłam na poczcie. Przed 10 wróciłam i miałam wolne. Z pracy wyszlam po 12. Kiedy przyszłam do domu Bartek właśnie wstawiał ziemniaki do gotowania. Poczekaliśmy na nie około 20 minut. Potem zjedliśmy obiad. Następnie posprzątałam i dopiłam herbatę. O 13.30 poszłam do galerii i kupiłam torebkę, którą wypatrzyłam dzień wcześniej, spodobała mi się wyjątkowo. Wróciłam po 15 minutach. Gdy Bartek wychodził do pracy wyszłam razem z nim, poszłam do rodzicow w odwiedziny. Zaniosłam mamie torebkę poprzednią którą kupiłam miesiąc temu z braku laku, spodobala jej się. Dzięki temu mam z głowy prezent na urodziny. Posiedziałam u nich około 1,5 godziny. Byłam bardzo senna i zmęczona. Wróciłam przed 16 do domu. Od razu zabralam się za przygotowywanie mięsa do obiadu na nastepny dzień. Wstawiłam je do piekarnika rowno o 16. Potem siedziallam w salonie i rozwiązywałam krzyżówki albo oglądałam filmiki na yt. Przed 17 poćwiczyłam na orbitreku a potem przed 18. W międzyczasie przeglądnęłam szafę ale nic nie usunęlam z niej. Mam teraz idealną liczbę ubrań czyli około 100. O 18 wyłączylam mięso i wyciągnęlam do ostygnięcia. Bartek zadzwonił jak zwykle po 18. Rozmawialiśmy chwilę. Potem zabrałam się za czytanie książki o mózgu ze swojej biblioteczki. Czytałam z przerwą na kolację aż do 20.30. Przeczytałam dwa rozdzialy.Położyłam się przed 21. Długo nie zasypiałam ale jakoś usnęłam przed Bartkiem. Obydziłam się dopiero gdy przyszedł i mnie całował na powitanie. Potem sanęłam na dobre...
Komentarze
Prześlij komentarz