4 luty 2024

Wstaliśmy po 10. Po śniadaniu posprzątałam Trochę czytałam książkę o mozgu i Rozmyślania Marka Aureliusza. Obie dość ciężkie więc czytalam powoli. Po 12 poszliśmy do rodzicow na obiad. Było bardzo miło i pysznie jak zwykle. Po 14 przyjechał Daniel z Kamilem. Posiedzieliśmy i pogadaliśmy do 15. Potem wróciliśmy na mieszkanie. Po powrocie zroiłam sobie herbatkę i usiadlam z telefonem w salonie. Obejrzalam jeden długi filmik o odgracaniu. Bartek oglądal w tym czasie telewizję. O 16.30 wyszliśmy do kościoła. Po kościele Bartek zrobił sobie kolację a ja herbatkę. Nie miałam jakoś ochoty czytać, na telefonie spradzałam informacje o adopcji. Około 20 zjadłam kolację i zażyłam leki. Potem rozmawialiśmy z Bartkiem o dziecku. Ja jestem bezpłodna przechodzę menopauzę już od 20 lat jestem na lekach hormonalnych, a co do adopcji to jestem chora psychicznie a to uniemożliwia posiadania dziecka. Braliśmy pod uwagę to że nie powiedzielibyśmy o chorobie, w takim razie nie mamy mieszkania swojego, bo wynajmujemy. Z jednej strony chciałabym mieć dziecko a z drugiej boję się, że nie zapewnilibyśmy mu odpowiedniej opieki. Skoro Bartka nie zmieniło małżeństwo dziecko tym bardziej go nie zmieni. Chyba będzie trzeba zrezygnować z tych planów. Poszłam spać o 21 ale nie mogłam zasnąć do północy. Wstałam zrobiłam sobie herbatkę z melizy i po niej zasnęłam. Śniło mi się że mialam jakąś nową pracę. Sporządzanie raportów...

Komentarze