Wstaliśmy około 10. Po śniadaniu posprzątałam, a potem czytałam książkę. Nartek grał na komputerze. Po 12 poszliśmy na obiad do rodziców. Było bardzo pysznie i miło. Daniel przyszedł po 14 chwilę siedzieliśmy razem. Opowiadał o SPA w którym byli całą rodziną na kilka dni. Koło 15 wróciliśmy na mieszkanie. Czytałam około godzinę. O 16.30 pojechaliśmy do kościoła na Dąbrówce bo byla msza za dziadkiem Bartka. Po mszy odwiedziliśmy rodzic ów Bartka. Obejrzałam zdjęcia sprzed lat jak Bartek byl mały, potem zjedliśmy kolację. Wróciliśmy o 19.30. Zjadłam jeszcze co nieco i zażyłam leki. Potem siedzieliśmy sobie w salonie i chwilę rozmawialiśmy o adopcji. Rezygnujemy z tego. Nie mamy szans z moją chorobą. Położyłam się okolo 21, dość szybko zasnęłam.
Komentarze
Prześlij komentarz