4 styczeń 2024

Wstałam przed 8. Po śniadaniu poszłam do pracy. W drodze bardzo źle się poczułam ale jakoś dotarłam na miejsce. Tego dnia miałam chodzić po Sączu z Biuletynami. Zrobiłam wysyłkę mailingową i wróciłam do domu. Zjadłam , napiłam się i zrobiło mi się lepiej. Posprzątałam trochę i usiadłam z książką. Czytałam około godzinę. O 13 zmieniłam lek w plasterkach i poczułam się na tyle dobrze, że wzięłam się za prasowanie. Prasowałam około 40 minut. Potem przygootwałam obiad - podgrzałam go i czekałam na Bartka. Przyszedł jak zwykle. Zjedliśmy. Potem oboje odpoczywaliśmy. Koło 16 Bartek wyszedł ze śmieciami i do sklepu. Ja zostałam pobiegałam trochę na orbitreku - 10 minut. Poza tym czytałam i obejrzałam jeden filmik na YT. Koło 17 zadzwoniłam do mamy, porozmawiałyśmy trochę. Przed 18 przyszedł ksiądz z kolędą. Spotkanie było bardzo krótkie ale i miłe. Pomodliliśmy się i porozmawialiśmy trochę. Po wizycie poszliśmy z Bartkiem na zakupy większe do Kauflandu. Zeszło nam do 19. Zadzwonilam jeszcze na chwilę do mamy opowiedzieć jej o wizycie księdza. Potem czytałam i jednym okiem oglądalam film na polacie. Około 21 zjadłam kolację, a potem się umyłam. Dalej oglądałam film aż do końca po 22. Wtedy to położyłam się spać. Zasnęłam dość szybko, ale Bartek przede mną...

Komentarze