Wstałam o 8. Po śniadaniu zadzwoniłam do Daniela że nie dam rady przyjść do pracy bo źle się czuję. Zostałam w domu. Posprzątałam nakarmiłam chomika. Potem czytałam książkę Marie Kondo. Przed 11 wyszłam do biblioteki na Kochanowskiego, a wracając wstąpiłam do empiku i odebrałam książkę dla Bartka. Gdy wróciłam zjadłam drugie śniadanie. Dalej czytałam. Koło 13 zabrałam się za naklejanie kart z kalendarza na ścianie w małym pokoju. Bardzo ładnie to wygląda. Potem usiadłam przy komputerze i wybrałam zdjęcia do wywołania ze ślubu Magdy i Marcina. Koło 14 zaczęłam przygotowywać obiad. Zrobiłam surówkę i ugotowałam kaszę, podgrzałam mięso. Bartek przyszedł jak zwykle. Zjedliśmy. Po obiedzie Bartek posprzątał. Potem pojechaliśmy do Media Markt na Tarnowską żeby wywołać zdjęcia. Gdy wróciliśmy zrobiłam kawę i herbatę. Odpoczywaliśmy szczegolnie Bartek. Zadzwoniłam do mamy. Rozmawiałyśmy ponad 20 minut, zaprosiła mnie na czwartek popołudniu. Bartek w tym czasie poszedł do Kauflanda na zakupy małe. Ja trochę poćwiczyłam na orbitreku i dalej czytałam. Wieczorem skończylam czytać. O 20 obejrzałam Barwy szczęścia, a potem zjadłam kolację tzn chipsy - pół paczki. Potem poszłam się przebrać w piżamkę. Oglądnęłam trochę Na dobre i na zle do około 21.30 i położyłam się spać. Bartek też, bo rano wcześnie wstaje. Zasnęłam dość szybko...
Komentarze
Prześlij komentarz