Wstałam przed 8/ Zkadłam śniadanie i nakarmiłam chomika. Poszłam do pracy. Tego dnia miałam w planach napisać maila do adamedu z informacją o zakończonym szkoleniu, a także zanieść biuletyny do biblioteki pedagogicznej. Udało się to zrobić. Pozostał mi jedynie PZN, ale tam nie moglam się dodzwonić, kolejny tydzień nikogo nie ma. Do domu wróciłam po 13. Posprzątałam i poskładałam pranie. W pracy napisałam listę zakupów więc miałam to już przygotowane. Zrobilam surowkę do obiadu i podgrzałam obiad. Bartek przyszedł okolo 14.30. Zjedliśmy a potem odpoczywaliśmy około pół godzinki. Następnie udaliśmy się do sklepu na zakupy do Kauflandu w galerii. Szybko nam poszło i po 16 już wróciliśmy. Jeszcze było jasno. Zrobiłam herbatkę a sla Bartka kawę. Gdy wypiliśmy Bartek poszedl na silownię a ja zadzwoniłam do mamy. Potem włączyłam komputer i zrobiłam rozliczenie miesiąca października. Wyszło nam około 4,5 tys oszczędności. Ale pewnie w grudniu popłyniemy bo jest do zaołacenia auto ubezpieczenie OC i coś tam jeszcze. Ale ogólnie to pozytywna wiadomość. Wogóle to oszczędnie żyjemy. Nie wydajemy zbyt dużo na rozrywkę czy ciuchy. Nawet na tzw dodatki wydaliśmy 44 zł. Ja kupiłam sobie książkę za 30 zł innych przyjemności nie było. Kiedy Bartek przyszedł opowiedziałam mu wszystko co i jak z rachunkami. Jeszcze siedziałam około 30 minut i słuchałam filmiku o minimaliźmie miniwersji. Oglądam ten kanał. Potem zrobiłam sobie kolację i zażyłam leki. Później trochę czytałam Psychologię pieniędzy a po 20 obejrzałam Barwy szczęścia. Po filmie poszłam się myć. Przeczytałam jeszcze jeden krótki rozdzial w książce i poszłam spać podobnie jak Bartek. Dość szybko zasnęlam...
Komentarze
Prześlij komentarz