Wstałam przed 8. Zjadłam śniadanie nakarmiłam chomika i poszłam do pracy. Tego dnia siedziałam sama bo Daniel prowadził zajęcia na salce SUTW. Nie miałam nic do robiena więc czytałam o chorobie Hashimoto i obejrzałam nawet kilka filmikow na ten temat. Trochę też poczytałam. Wyszłam przed 13. Kiedy wrociłam do domu od razu zabrałam się za przygotowywanie mięsa do obiadu. Wstawiłam mięso do piekarnika na dwie godzinki. Następnie nastawiłam pranie ciemnych rzeczy. Potem usiadłam z herbatką w salonie i czytałam książkę "Psychologia pieniędzy". W sumie taka sobie , przykłady ze Stanów Zjednoczonych wiec tak nie pasują do realiów Polskich, ale czyta się w miarę dobrze. Bartek przyszedł jak zwykle. Rozwiesiłam pranie do suszenia, a po pól godzinie wyłączyłam mięso. W międzyczasie nastawiłam ryż do gotowania i szpinak do rozmrożenia. Zjedliśmy obiad po 15. Bartek wziął się za zmywanie a ja w tym czasie poszłam do rodziców. Po drodze wstąpiłam do apteki i rozpoczęlam ralizację rocznych recept. W domu rodziców była tylko mama. Tata poszedł na spacer koło 15 i przyszedł na kropelki do oczu na 17. Wtedy to ja się z kolei zebrałam w wróciłam do domu. Bartka jeszcze nie było więc siedziałam i czytałam. Kiedy wrocił chwilę porozmawiialiśmy. Po 18 obejrzałam kilka filmikow na telefonie m.in. o szkodliwości cukru. Potem włączyłam tv na wiadomości. W międzyczasie zrobiłam sobie kolację i zażyłam leki. Potem troszkę czytałam, a o 20.10 obejrzałam Barwy szczęścia. Po nich poszłam się myć a następnie spać. Dość szybko zasnęłam.
Komentarze
Prześlij komentarz