6 listopad 2023

Wstałam o 6. Pół godziny później wyszłam na autobus do Krakowa. Wyjechałam o 7. Dość długo jechaliśmy bo około 3 godziny. Szybko szłam do kliniki. Znalazłam pokój gdzie oddaje się krew na badania. Weszłam po chwili na badanie. Był problem z pobraniem krwi. Byłam kłóta 4 razy. Ale jakoś poszło. Chwilę posiedziałam pod gabinetem odpoczywając. Po czym poszłam na autobus powrotny. Tym razem jechaliśmy troche ponad dwie godziny. Wysiadłam pod mostem na Lwowskiej i doszłam spacerkiem na mieszkanie. Kiedy wróciłam zabrałam się za przygotowanie obiadu. Bartek wrócił jak zwykle. Zjedliśmy. Opowiedziałam mu o drodze. Po obiedzie zrobiliśmy sobie herbatkę i odpoczywaliśmy. Przed 16 poszłam do Rynku do biblioteki po książkę bo dostałam powiadomienie, że jest do odbioru. Wróciłam po godzinie. Następnie trochę czytałam. Wieczorem rozbolała mnie głowa i trzymało mnie tak aż o położenia się spać. Na szczęście nie musiałam nic zażywać bo jakoś się utuliłam i zasnęłam. Spałam dobrze.

Komentarze