Wstałam przed 9. Bartek poszedł do pracy na pierwszą zmianę. Zjadłam śniadanie i posprzątałam, nakarmiłam chomika. Przed 10 Bartek zadzwonił z pracy. Chwilę rozmawialiśmy. Wcześniej włączyłam pranie. Po rozmowie wyszłam do galerii. Kupiłam bony dla dzieci. Wróciłam po pół godzinie. Pranie włanie się skończylo prać więc je rozwiesiłam. Potem czytałam i oglądałam filmiki na yt. Przed 12 włączyłam mięso na zupę. Potem doglądałam jej przez dwie godziny. Wyszła pyszna. Gdy Bartek wrócił była już gotowa. Wcześniej postawiłam też kaszę na drugie danie i mięsko. Zjedliśmy ze smakiem. Po obiedzie Bartek pozmywał, potem odpoczywaliśmy aż do 15.30. Wtedy to pojechaliśmy z Magdą do rodzinnego domu Bartka na imieniny jego taty - Andrzeja. Posiedzieliśmy do prawie 19.30. Byli też rodzice Marcina. Koło mnie siedziałam jego mama. Bardzo sympatyczna i rozgadana. Ogólnie czas dość szybko zleciał. Ale po byłam wyczerpana. Gdy wróciliśmy do domu zjadłam trochę sałatki i zażyłam leki. Wypiliśmy z Bartkiem po herbatce i poszliśmy spać... Dość szybko zasnęłam...
Komentarze
Prześlij komentarz