Wstaliśmy przed 8. Po śniadaniu posprzątałam i poszliśmy do kościoła. Kiedy wróciliśmy zrobiłam kawę i herbatę i usiedliśmy w salonie żeby złapać oddech. Przed 11 wyszliśmy na cmentarz. Poszliśmy na nogach bo autem nie opłacało się jechać. Pochodziliśmy po cmentarzu około pół godziny. Przed 12 bylismy spowrotem. Od razu po powrocie zajęłam się mięsem do obiadu. Wstawiłam je do piekarnika jak zwykle. Potem wypiłam herbatkę oglądając filmiki na telefonie. Kolo 13 usiadlam na chwilę do komputera. Włączyłam Jacka Walkiewicza który mówił o kryzysach w życiu człowieka. W międzyczasie opłaciłam FV za telefon i sprawdzilam stan konta. Potem zjedliśmy obiad była około 14. Po obiedzie posprzątałam i poczytałam trochę książkę. Bartek też czytał. O 15.30 wyszliśmy na kolejn cmentarz tym razem pojechaliśmy na Dąbrówkę, po spacerze po cmentarzu pojechaliśmy do rodziców Bartka. Posiedzieliśmy u nich około dwie godziny. Była też Magda z Marcinem. Porozmawialiśmy sobie, zaprosili nas na imieniny Marcina 11.11. Gdy wróciliśmy około 18.30 zadzwoniłam do mamy. Chwilę rozmawiałyśmy. Zaprosila mnie jak zwykle w czwartek popołudniu. Następnie zrobiłam sobie małą kolację i czekałam aż skonczą się wiadomości żeby zjeść i zażyć leki. Potem obejrzałam jakiś filmik na yt. Po 20 poszłam się myć i zaraz położyłam. Byłam zmęczona, a poza tym zmiana czasu niezbyt dobrze na mnie wpłynęła. Zasnęłam późno ale leżałam spokojnie słuchałam filmu...
Komentarze
Prześlij komentarz