Wstaliśmy o 9. Po śniadaniu posprzątaliśmy i ladnie się ubraliśmy i ciepło. O 10 wyszliśmy do kościoła. Po mszy wróciliśmy na mieszkanie lekko zmarznięci. Od razu zabrałam się za przygotowywanie mięsa do obiadu. Wstawiłam je do piekarnika na 2 godziny. W międzyczasie czytałam książkę. Obiad zjedliśmy o 14. Po nim zrobiłam herbatkę i usiadła przy komputerze. Obejrzałam sobie 2 filmiki po angielsku. O 15 wyszliśmy do samochodu. Pojechaliśmy do rodzicow Bartka na herbatkę. Posiedzieliśmy u nich około dwie godziny. Była Magda. Dała nam prezent z Wysp Kanaryjskich - magnes na lodówkę i czekoladę z bakaliami. Opowiedziała co nieco o wycieczce. Gdy wróciliśmy zrobiłam sobie herbatkę i usiadłam z książką. Przed 19 zadzwoniła Ola. Opowiadala o wycieczce do Wrocławia. Po rozmowie zrobiłam sobie kolację i zażyłam leki. Potem zadzwoniłam do mamy. Porozmawiałyśmy koło 20 minut. Potem dopiłam herbatkę i poszłam się myć i spać. Zasnęłam dość szybko...
Komentarze
Prześlij komentarz