24 październik 2023

Wstałam przed 8. Zjadłam śniadanie i poszłam do pracy. Tego dnia spisywałam ostatnią czwarte nagranie w formie transkrypcji potem przygotowywałam wysyłkę biuletynów SUTW. Nie było tego dużo bo tylko 50 ale trzeba było zrobić naklejki i przygotować koperty. Zeszło mi z tym do 12.15. Potem jeszcze znosiłam biuletyny z kanciapki i tak mi zeszło do za 15 13. Wtedy ubrałam się i poszłam do domu. Po drodze wstąpiłam do biblioteki oddałam dwie książki i pożyczyłam dwie o wychowaniu przedszkolnym ale chyba ich nie przeczytam... Przynajmniej nie całe. Gdy wróciłam posprzątałam i przygotowałam obiad do podgrzania i ugotowania. Zrobiłam sobie herbatkę i usiadłam w salonie. Bartek przyszedł jak zwykle. Podałam obiad. Po nim zrobiłam herbatkę kolejną i odpoczywaliśmy. Bartek przy komputerze ja z telefonem i książką. Około 16 wzięłam się za pranie firanki z dużego pokoju. A potem umyłam okno, takszybko tylko szyby i parapet. Zeszło mi niecałe pół godziny. Czekałam na firankę aż się wypierze a Bartek poszedł na wizytę u dietetyka. Kiedy wrócił byla już zawieszona firanka. Kolejne mycie jak dobrze pójdzie pozostałych dwóch małych okien w czwartek lub w piątek. Mama do mnie pisałam że jest jeszcze u lekarza sama miała zadzwonić. Po porządkach czytałam książkę kryminał pt "Ofiara losu".Przed 19 zadzwoniła mama. Rozmawiałyśmy akurat w czasie wiadomości. Umówiłyśmy się na następny dzień po południu. Po rozmowie zjadłam kolację przygotowaną wcześniej i zażyłam leki. Potem trochę pomoczyłam nogi i obcięłam paznokcie u stóp. W międzyczasie oglądałam serial Barwy szczęścia. Po nim położyłam się spać. Zasnęłam dość szybko bo byłam jakaś taka zmęczona...

Komentarze