Wstaliśmy po 9. Po śniadaniu posprzątaliśmy i pojechaliśmy na zakupy do biedronki. Po powrocie wstawilam pranie jasnych rzeczy. Gdy się wyprało rozwiesiłam pranie i zaczęłam prygotowywać, podgrzewać obiad. Po obiedzie pojechaliśmy na Rdziostów na spacer po lesie. Było bardzo przyjemnie iciepło szliśmy w sweterkach. Po powrocie byłam zmęczona, wogóle niespecjalnie się czulam ale myślalam że po spacerze mi przejdzie. Nie przeszło do końca. Popołudnie spędziłam na kanapie w salonie popijając herbatkę. Po 17 oddzwoniłam mama. Miała wcześniej gości kamila i Asię. Umówi,lysmy się na następny dzień na obiad. Chwilę rozmawialyśmy. Godzinę później mama zadzwoniła ponownie. Powiedziała, że przyniesie nam salatkę a ja ją odprowadzę potem do domu. Zgodzilam się mimo że niezbyt dobrze się czułam. Kiedy wrociłam odgrzałam resztę łazanek i zjadłam. Około 19 zaczęliśmy robić opiekane kanapki. Wyprubowaliśmy opiekacz od Tedesy i Staszka. Bardzo nam smakowały. Na 19.30 byłam umówiona z koleżanką na telefon. Punktualnie o tej godzinie zadzwoiłam. Rozmawiałyśmy do 21. Trochę byłam nieprzytomna po lekach ale jakoś dalam radę. Położyłam się około 21.30. Byłam zmęczona ale długo nie zasnęłam... Chyba dopiero około północy...
Komentarze
Prześlij komentarz