Wstałam o 5.45. Wysłuchałam filmiku klub 555 i wróciłam do łóżka. Spałam do 8. Zaraz po 8 poszłam na badania ale nie zrobiłam ich bo była kolejka. Poszłam od razu do pracy. Gdy przyszłam na miejsce zjadłam śniadanie i wypilam herbatkę. Tego dnia mialam tylko jedno zadanie - wysłanie maiingu do wybranych członkow Federacji. Zaktualizowałam też dane w naszej bazie. Zajeło mi to pol godziny niecałe. Poczytałam książkę Marie Kondo. Zajrzalam na FB i przeglądałam net. Wyszłam o 12.45. Poszłam prosto do domu. Gdy wróciłam Bartek właśnie wstawiał obiad do gotowania. Zrobiłam sobie herbatkę i poczekalam aż się dogotuje. Potem zjedliśmy. Po obiedzie poszłam do rodziców. Było około 14. Bartek zostal miał posprzątać w kuchni. Posiedziałam u rodziców około 2 godziny. Wróciłam około 16. Posiedziałam z Bartkiem nad herbatką on nad kawą. Trochę pogadaliśmy. Po 17 wyszłam do galerii. Kupiłam sobie upatrzony sweterek w reserved z karty podarunkowej od Magdy. Jeszcze kupiłabym sobie drugi tylko granatowy lub niebieski, ale takich akurat nie było. Wróciłam z łupem fo domu. Odpoczywalam czytając książkę Carnegiego. Zeszło mi z tym do wiaodmości. Obejrzeliśmy je wspólnie, a potem zrobiłam sobie kolację. Zażyłam leki. Potem połaziłam po mieszkaniu i poszłam się myć. Polożylam się o 20.30 bo byłam już zmęczona i senna. Dość szybko zasnęlam...
Komentarze
Prześlij komentarz