Wstaliśmy około 9.30. Po śniadaniu posprzątalam w salonie i w kuchni. Chwilę poczytalam i poszliśmy do kościola. Bardzo źle się czułam i byłam osłabiona. Nie wiem czy to z powodu nerek czy czegoś innego. Po kościele ledwie doszłam na mieszkanie. Jakoś się zebrałam i pojechaliśmy na obiad do rodzicow Bartka. Dość się rozkręciłam. Rodzice byli bardzo rozmowni więc zapomniałam o złym samopoczuciu.Posiedzieliśmy u nich ponad dwie godziny. Około 15.30 zawinęliśmy się do domu. Gdy przyjechaliśmy już w miarę dobrze się czułam. Czytałam i oglądałam filmiki. Przed 18 pojechaliśmy do Parku Strzeleckiego do amfiteatru na występy kabaretów. Tam spędziliśmy cały wieczór aż do 21. Kiedy wróciliśmy do domu zrobiliśmy sobie kolację ja zażyłam leki. Chwilę posiedzieliśmy potem poszliśmy się myć i spać. Dość szybko zasnęłam...
Komentarze
Prześlij komentarz