Wstałam o 7.30. Zrobiłam sobie herbatkę i usiadłam w małym pokoju z książką Dom minimalisty. Czytałam prawie półtorej godziny zanim Bartek wstał. Potem zjedliśmy śniadanie. Następnie posprzątałam. Chwilę jeszcze czytałam. Przed 11 wstawiłam mięso do piekarnika a wcześniej przygotowałam surówkę i obrałam ziemniaki. Około 12 Bartek rozłożył stół a ja go nakryłam. Punktualnie o 13 przyszli rodzice z życzeniami dla mnie i dla Bartka. Podałam zupę, a następnie drugie danie. Wszystkim smakowało. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Następnie podałam herbatę i ciasto o owoce. Też im smakowało, siedzieliśmy do 15 i rozmawialiśmy. Gdy poszli posprzątaliśmy. Potem siedziałam i czytalam. Na 17 poszliśmy do kościoła. Msza była na polu, było bardzo przyjemnie i ciepło, nie padalo. Po powrocie nadal czytałam aż do wiadomości. Po nich zrobiłam kolację i zażyłam leki. Byłam trochę zmęczona choć nie wiem po czym. Poszłam się myć przed 21, zaraz potem poszlam spać. Bartek położył się około 21.30. Dość szybko zasnęłam...
Komentarze
Prześlij komentarz