Wstaliśmy po 9. Po śniadaniu posprzątałam. Czytałam i oglądałam filmiki na yt, wrzuciłam pranie do pralki. W tym czasie Bartek poszedł po mięso z promocji do Kauflandu. Przed 11 wstawilam mięso na zupę, a potem doglądałam gotowanie. Powiesiłam pranie. Potem wrzuciłam jarzyny do wywaru i czekałam aż się ugotuje. Przed 13 postawiłam wodę na kaszę i makaron. Zjedliśmy około 13 obiad. A po nim wybraliśmy się na przechadzkę po lesie na Rdziostowie. Bylo piekielnie gorąco ale w lesie dość przyjemnie. Wróciliśmy przed 16. Przygotowałam kawę i herbatę i wypiliśmy spokojnie. Potem zadzwoniłam do mamy. Chwilę rozmawialyśmy. Umówilyśmy się że przyjdziemy w niedzielę na obiad. Około 17 wybrałam się z Bartkiem do galerii kupić mu sandały - prezent urodzinowy. Szybko nam poszło, znależliśmy to co chcieliśmy w niskiej cenie. Gdy wróciliśmy odpoczywaliśmy troche. Bartek oglądał TV ja czytałam. I tak nam zeszło do wiadomości. Po ich obejrzeniu zrobiłam kolację i zażyłam leki. Potem siedziałam i czytałam książkę, a Bartek oglądał mecz. Położyłam się spać około 21.40. Zasnęłam dość późno jak zwykle...
Komentarze
Prześlij komentarz