10 lipiec 2023

Wstałam o 7.30. Po śniadaniu poszłam d pracy. Tego dnia miałam kilka drobnych zadań do wykonania. Przygotowałam materiały na szkolenie w przyszłym tygodniu. Przygotowałam sobie bazę do dzwonienia na kolejny dzień. Przed 13 wyszłam do domu. Kiedy przyszłam Bartek już przygotowywał obiad ale ja nie miałam ochoty jeść. Siedziałam w salonie i odpoczywałam popijając wodę. Kiedy Bartek poszedł przygotowałam sobie posiłek. Potem przygotowałam mięsoi warzywa do piczenia w piekarniku. Przed 15 je wstawiłam. Następnie wstawiłam pranie. Wyprałam koc z salonu i połowę kołdry. Przez godzinę siedziałam i czytałam popijając herbatkę. Po godzinie rozwiesiłam pranie. Następnie zadzwoniłam do mamy. Opowiedziałam jej jak minęła niedziela na wyjeździe. Ona opowiedziała mi o swoim dniu. Mama zaprosiła mnie na następny dzień do siebie. Po rozmowie wyłączyłam mięso w piekarniku i wyjęłam je do ostygnięcia. Zastanawiałam się czy nie wyjść na spacer ale ostatecznie zostałam w domu. Czytałam do końca jedną książkę i zabrałam się za kolejną. Przed 18 poćwiczyłam 14 minut na orbitreku. Bartek zadzwonił jak zwykle chwilę z nim rozmawiałam. Potem dalej czytałam. O 19 znawu zaczęłam ćwiczyć kolejne 14 minut. Te ćwiczenia to zamiast spaceru, taka inna aktywność. Kolację zjadłam przed 20 i zarzyłam leki. Potem dalej czytałam. Nie włączałam nawet telewizora. Koło 21 poszłam się myć, położyłam się chwilę potem. Jednak zasnęłam dopiero jak wrócił Bartek na dobre czyli około 23.30...

Komentarze