Wstałam o 7.30. Po śniadaniu poszłam d pracy. Tego dnia miałam kilka drobnych zadań do wykonania. Przygotowałam materiały na szkolenie w przyszłym tygodniu. Przygotowałam sobie bazę do dzwonienia na kolejny dzień. Przed 13 wyszłam do domu. Kiedy przyszłam Bartek już przygotowywał obiad ale ja nie miałam ochoty jeść. Siedziałam w salonie i odpoczywałam popijając wodę. Kiedy Bartek poszedł przygotowałam sobie posiłek. Potem przygotowałam mięsoi warzywa do piczenia w piekarniku. Przed 15 je wstawiłam. Następnie wstawiłam pranie. Wyprałam koc z salonu i połowę kołdry. Przez godzinę siedziałam i czytałam popijając herbatkę. Po godzinie rozwiesiłam pranie. Następnie zadzwoniłam do mamy. Opowiedziałam jej jak minęła niedziela na wyjeździe. Ona opowiedziała mi o swoim dniu. Mama zaprosiła mnie na następny dzień do siebie. Po rozmowie wyłączyłam mięso w piekarniku i wyjęłam je do ostygnięcia. Zastanawiałam się czy nie wyjść na spacer ale ostatecznie zostałam w domu. Czytałam do końca jedną książkę i zabrałam się za kolejną. Przed 18 poćwiczyłam 14 minut na orbitreku. Bartek zadzwonił jak zwykle chwilę z nim rozmawiałam. Potem dalej czytałam. O 19 znawu zaczęłam ćwiczyć kolejne 14 minut. Te ćwiczenia to zamiast spaceru, taka inna aktywność. Kolację zjadłam przed 20 i zarzyłam leki. Potem dalej czytałam. Nie włączałam nawet telewizora. Koło 21 poszłam się myć, położyłam się chwilę potem. Jednak zasnęłam dopiero jak wrócił Bartek na dobre czyli około 23.30...
Komentarze
Prześlij komentarz