Wstałam przed 9. Zjedliśmy śniadanie. Po nim posprzątałam i nakarmiłam chomika. Pogoda była nieciekawa ale wyprałam pościel. Trochę czytałam i oglądałam filmikow na yt. Kiedy się wyprało powiesiłam pranie. Poszłam do muzeum na Lwowską. Ale okazało się, że nie ma nowej wystawy. Będzie dopiero od piątku. Wróciłam. Znów trochę czytałam. Zrobiłam sobie herbatkę, Bartkowi kawę i posiedzieliśmy trochę. Uzgodniliśmy że popołudniu pójdziemy do rodzicow. Obiad zjedliśmy przed 13. Bartek pozsprzątał. A ja poszłam na chwilę do galerii kupić kartę podarunkową dla Kamila, wstąpiłam też do rosmana po jakiś drobiazg. Bartek w tym czasie poszedł kupić prezent dla Babci na imieniny na niedzielę. Gdy wróciliśmy znowu zrobiłam herbatkę i siedziałam na telefonie. Do rodziców wyszliśmy o 16. Posiedzieliśmy u nich około 1,5 godziny. Gdy wróciliśmy trochę ćwiczyłam na orbitreku trochę czytałam. Koło 19 poszłam się myć a przed 20 zjadłam kolację. Punktualnie o 20 zadzwoniłam do koleżanki tak jak byłyśmy umówione. Z Asią przegadałam prawie dwie godziny. Poszłam spać po 22. Byłam zmęczona, choć nie zasnęłam od razu. Bartek położył się dość późno. W nocy wstawał i wychodził na balkon, nie pamiętał tego rano kiedy z nim rozmawiałam. Stwierdziłam że to po piwie tak mu odebrało pamięć czasowo. Poza tym dobrze się czuł...
Komentarze
Prześlij komentarz