Wstałam o 7.30. Po śniadaniu posprzątałam i poszliśmy do kościoła na 9. Po mszy wróciliśmy. Było około 10. Wypiliśmy kawę i herbatę i czytaliśmy, trochę oglądałam filmików na yt. O 13 zjedliśmy obiad, a po nim wyjechaliśmy do Wadowic na weekend. Dtoga minęla nam dosć szybko. Zajechaliśmy w dwie godziny. Pokój a właściwie apartament który wybraliśmy był śliczny. W stylu minimalistycznym biało-szary. Do tego piękny ogród. Rozpakowaliśmy się i wyruszyliśmy na miasto. Dotarliśmy do centrum . zwiedziliśmy kościół i zobaczyliśmy z zewnątrz muzeum Jana Pawła II. Potem wróciliśmy do apartamentu. Zrobilam kolację. Zażyłam leki. I odpoczywaliśmy do wieczora. Przed 20 poszłam już spać. To był męczący dzień. Długo nie mogłam zasnąć bo bylo mi zimno ale w końcu mi się udało...
Komentarze
Prześlij komentarz