Wstałam o 7.30. Po śniadaniu poszłam do pracy. Byłam pół godziny przed czasem. Dodałam wpisy na bloga zaległe z 3 dni. Potem obdzwaniałam UTW do których się nie dodzwoniłam. Koło 10 przyszła Pani Prezes i poprosiła mnie o wyszukanie regulaminów wycieczek w UTW. Zajęło mi to około godzinę. Gdy skończyłam zjadłam sobie drugie śniadanie. Potem miałam już czas wolny. Poczytałam sobie książkę o minimaliźmie Leo Babauty już chyba z 5 raz. Wyszłam o 12.30. Po drodze wstapiłam do sklepu zoologicznego po kolby warzywne dla chomika, a potem do rosmanna po drobiazg. Kiedy wróciłam na mieszkanie Bartek właśnie stawiał obiad do odgrzania. po 20 minutach zjedliśmy ciepły obiad. Potem odpoczywaliśmy. Kiedy poszedł do pracy posprzątałam w kuchni i zasiadłam nad książką. Czytałam około godziny. Później posprzątałam w łazience szfki. Po 16 wyszłam do apteki po omega - 3. W drodze powrotnej spotkałam Basię. Zaprosiła mnie na herbatkę w najbliższej przyszłości. Kiedy wróciłam zadzwoniłam do mamy. Rozmawiałyśmy ponad poł godziny. Następnie zjadłam kolację i zażyłam leki. Chwilę oglądałam jakieś filmiki na yt i zadzwonił Bartek. Chwilę rozmawialiśmy. Po rozmowie włączylam tv i obejrzałam końcówkę filmu potem wiadomości, a potem serial na sygnale. Polożyłam się około 20.30. Spałam lekko i kiedy Bartek przyszedł przebudziłam się ale tylko na chwilę...
Komentarze
Prześlij komentarz