Wstaliśmy około 8.30. Po śniadaniu posprzątałam, nakarmiłam chomika. Do kościoła poszliśmy na 10.30. Kiedy wróciliśmy chwilę siedzieliśmy na mieszkaniu i pojechaliśmy do teściów na obiad w formie grilla. Był też Marcin, nażeczony Magdy. Zjedliśmy na polu, ale trochę wialo więc wróciliśmy do domu. Potem mama zrobiła kawę i herbatę, Bartek poszedł po babcię. Chwilę siedzieliśmy przy stole, ale po 15 zebraliśmy się bo chcia,łam wstąpić jeszcze do rodzicow. Wróciliśmy więc na mieszkanie i już na nogach poszliśmy do moich rodzicow. Zastaliśmy tylko mamę bo tata pojechał na rower. Posiedzieliśmy ponad godzinę, pogadaliśmy wypiliśmy po herbatce, zjedliśmy ciasto. Potem tata wrocił ale my już się musieiśmy zbierać bo chciałam jeszcze zrobić mięso na obiad na poniedziałek. Zapakowaliśmy kwiaty w donicach do dużych toreb i wróciliśmy z nimi na meszkanie. Od razu zabrałam się za przygotowywanie mięsa. Potem ulożyłam na balkonie kwiaty i podlałam. Potem obejrzałam wiadomości i pooglądałam filmiki na yt. Chwilę rozmawiałam z Olą bo zadzwoniłam. Potem poszłam się myć. Przed 20 leżałam już w łóżku i słuchałam sopockich kabaretow. Dość późno zasnęłam...
Komentarze
Prześlij komentarz