Wstaliśmy około 8.00. Zjedliśmy śniadanie. Zapakowaliśmy plecak Bartka i pojechaliśmy na wycieczkę na przechybę. Kiedy dotarliśmy na miejsce zaczęliśmy się wspinać pod górę. Zeszło nam ponad dwie godziny zanim dotarliśmy na szczyt. W schronisku wypiliśmy kawę i herbatę, zjedliśmy kanapki. Potem zrobiliśmy sobie zdjęcia z widokami gór. I powoli zeszliśmy na dół. Schodzenie trwało około 1,5 godziny. Bylam bardzo zmęczona kiedy usiadłam w samochodzie. Kiedy wróciliśmy na mieszkanie zajęłam się przygotowywaniem szybkiego obiadu. Po nim posprzątałam i oddzwonilam do Oli. Okazało się, że jest chora i leży cały dzień w łóżku bez sił. Chwilę z nią porozmawiałam i się rozłączyłam. Potem odpoczywaliśmy. Przed 18 zjadłam kolację i zażyłam leki. Potem Bartek robil mi masaż nóg i stóp a ja leżałam pod kocykiem. Byłam nadal bardzo zmęczona. Po wiadomościach poszłam się myć i przed 20 leżalam juz w łóżku. Sluchałam koncertu z Sopotu. Dość długo nie mogłam zasnąć.
Komentarze
Prześlij komentarz