Wstałam po 8. Po śniadaniu zapakowaliśmy plecak Bartka i wyruszyliśmy do Krynicy. Na miejsce dotarliśmy o 10. Poszliśmy jedną z tras na Górę Parkową. Kiedy dotarliśmy na szczyt rozsiedliśmy się wygodnie i zjedliśmy przekąski. Siedzieliśmy na górze około pół godziny. Potem zeszliśmy z drugiej strony góry dłuższą trasą. Zeszło nam to około godzinę. Gdy już byliśmy na dole udaliśmy się do restauracji którą odwiedziliśmy rok wcześniej na placki ziemniaczane. Ledwie usiedliśmy podszedł do nas Daniel z rodziną. Taka niespodzianka zeszliśmy się bez umówienia. Dosiedli się do naszego stolika. Zamowiliśmy i zjedliśmy. Danel zapłacił. Chwilę posiedzieliśmy i rozeszliśmy się każdy w swoją stronę. Ja z Bartkiem już się zbieraliśmy do powrotu. Gdy doszliśmy do samochodu okazalo się że Bartek dostał mandat bo nie opłacił parkingu. Nie wiedzieliśmy że tam się płaci parkometr był schowany za robotnikami którzy coś tam naprawiali. Pojechaliśmy więc od razu opłacić mandat w kasie miejskiej. I dopiero wróciliśmy. Po powrocie zrobiłam sobie herbatkę nawet dwie. Odpoczęliśmy. Koło 16 poszłam przejść się do galerii a Bartek poszedł na piwo. Kupiłam sobie spodnie i dwie bluzeczki. Kiedy wróciłam zadzwoniłam do mamy porozmawiałyśmy trochę. Potem czytałam. Przed 18 zjadłam kolację i zażyłam leki. Bartek wrócił po wiadomościach. Ja poszłam się myć. Przed 20 byłam już w łożku. Dość szybko zasnęłam...
Komentarze
Prześlij komentarz