Wstałam o 7.30. Po śniadaniu poszłam do pracy. Tego dnia byłam cały dzień sama bo Daniel dzień wcześniej się rozchorował. Przygotowywałam maile promocyjne do mojego projektu i czytałam nowy projekt o Obywatelskim Uniwersytecie Ludowym. Potem poczytałam jeszcze o twórcy tego uniwersytetu i założeniach jego organizacji. Miałam też chwilkę czasu dla siebie i dodałam dwa wpisy na bloga. Wyszłam przed 13. Poszłam do biblioteki odebrać książkę. Cały czas padało, fatalna pogoda, dodatkowo ochłodziło się. W końcu dotarłam na mieszkanie. Bartek właśnie kończył podgrzewać jedzenie. Zjedliśmy razem obiad. Potem sobie chwilę siedzieliśmy, ja popijałam herbatkę. Byłam zmęczona niewiele mi się chcialo robić. Posprzątałam w kuchni i Bartek poszedł do pracy. Siedziałam na kanapie i czytałam książkę o Hygge duńskiej sztuce szczęścia. Trochę oglądałam jakiś katastroficzny film. Trochę oglądałam filmiki na yt. Przed 16 zjadłam sobie loda. Miałam na niego straszną ochotę... Potem dalej czytałam, oglądałam, słuchałam. O 17 zadzwoniłam do mamy. Rozmawiałyśmy prawie pół godziny. Zaprosiła mnie następnego dnia, ale ja nie wiedziałam czy będę. Potem zrobiłam sobie kolację i zażyłam leki. A po niej poćwiczyłam na orbitreku. Bartek zadzwonił jak zwykle rozmawialiśmy około 10 minut. Potem dalej czytałam o Hygge a następnie znów ćwiczylam na orbitreku. Poszłam się myć o 19.30. Pościeliłam też łóżko. Potem położyłam się i leżałam tak do 20. Kiedy to zaczął się mój serial. Obejrzałam do z łóżka, a po nim poszłam spać. Zasnęłam zanim przyszedł Bartek, ale przebudziłam się na chwilę...
Komentarze
Prześlij komentarz