Wstałam po 7. Byłam wyspana i nie chciało mi się już dłużej leżeć w łóżku. Zrobiłam sobie herbatkę i usiadłam w kuchni z książką. Czytałam około godzinę. Po 8 wstał Bartek. Zjedliśmy śniadanie. Potem Bartek poszedł do sklepu po mięso. Gdy wrócił, wzięłam jego ciuchy do prania i wstawiłam pralkę. W czasie gdy się prało trochę czytałam a trochę oglądałam filmiki na yt. Gdy powiesiłam pranie zjadłam słodką przekąskę i poszłam do galerii posppacerować. Nic ne kupiłam tylko się rozglądałam. Wrociłam po godzinie. Chwilę posiedziałam z herbatką, a potem odgrzałam obiad - bigos od teściowej. Kiedy zjedliśmy od razu pojechaliśmy na Rdziostów do lasku na spacer. Było bardzo przyjemnie, ptaszki cudnie śpiewały, pachniało lasem świeżością.. W drodze powrotnej wstąpiliśmy do szperaka. Wyszukałam sobie ściczną sukienkę i chyba pójdę w niej na wesele Magdy o ile nie przytyję zanadto. Potem poszliśmy jeszcze na chwilę do biedronki i kupiliśmy proszek do prania z promocji. Kiedy wróciliśmy zrobiłam kawę i herbatę i usiedliśmy odpoczywając. Zjedliśmy po lodziku a smaku adwokata. Oglądaliśmy potem koronę królów. Trochę czytałam troche oglądałam filmiki na yt. Przed 18 zjadłam kolację i zażyłam leki. Do mamy dzwoniłam koło 19. Umówiłyśmy się na niedzielę na obiad. Położyłam się koło 20. Dość długo zasypiałam ale jakoś się udało...
Komentarze
Prześlij komentarz