Wstałam o 7.30. Zjadłam śniadanie, posprzątałam i poszłam do pracy. Tego dnia byłam sama bo Daniel pojechal w delegację. Nie miałam żadnych zadań do wykonania. Czytałam Sztukę prostoty, pisałam bloga, chwilę oglądałam filmik na yt. Wyszłam po 12. W drodze powrotnej do mieszkania kupiłam chleb. Kiedy przyszłam od razu wstawiłam pościel do prania, bo byla ładna pogoda i wiedziałam, że szybko wyschnie. W czasie kiedy się prało czytałam i oglądałam filmiki na yt. Przed 14 powiesiłam pranie a potem postawiłam kaszę do obiadu i mięso. Bartek przyszedł jak zwykle. Od razu podałam obiad. Po nim posprzątałam. Zapakowałam stare buty i ubrania i poszłam do rodziców. Po drodze wrzuciłam do kontenera te rzeczy do usunięcia. Siedzialam u rodziców do 17. Potem poszłam z mamą do galerii bo wypatrzyła dla mnie buty. Spodobały mi się i je wzieliśmy. Kiedy wróciłam byla już pora na kolację. Zrobiłam sobie kanapki i zażyłam leki. Bartek poszedł na spacer, a ja ćwiczyłam na orbitreku i pisałam w moich notatkach - dzienniku. Znowu trochę ćwiczylam, a potem chwilę czytałam. O 19.30 poszłam się myć, potem czekałam na film o 20. Po jego obejrzeniu poszłam spać. Dość szybko zasnęłam...
Komentarze
Prześlij komentarz