Wstałam o 9. Byłam nieprzytomna ale jakoś zjadłam śniadanie, posprzątałam. Zrobiłam sobie herbatę i po niej ożylam. Czytałam książkę Kamili Rowińskiej o budowaniu swego życia. O 11 wstawiłam mięso do piekarnika i postawiłam mięso na zupę. Doglądałam jedzenie do 13 a w przerwie czytałam. W południe przeszłam się do czerwonej szafy odłożyć niechciane książki i płyty z filmami. Po 13 zjedliśmy obiad. Bartek poszedł na rower a ja w tym czasie posprzątałam mieszkanie tzn umyłam podłogi i łazienkę. Sprzątamy raz w tygodniu i było trochę brudno to fakt. Gdy skończyłam zrobiłam sobie herbatkę i dalej czytałam. Kiedy Bartek wrócił poszliśmy odwiedzić moich rodziców. Niezbyt dobrze się czułam więc siedzieliśmy tylko 1,5 godziny. Gdy wróciliśmy dalej czytałam. Kolację zjadłam o 18.30 zażyłam leki. Trochę ćwiczyłam na orbitreku. Położyłam się po 20. Dość szybko zasnęłam w nocy mocno spałam.
Komentarze
Prześlij komentarz