Wstałam o 8. Po śniadaniu pojechaliśmy z Bartkiem do kościoła na Dąbrówce. Po mszy wstąpiliśmy do rodziców Bartka na kawę/herbatę. Byliśmy u nich do 12. Potem pojechaliśmy do moich rodziców na obiad. Około 14 przyszedł Daniel z dziećmi. Siedzieliśmy jeszcze godzinkę i poszliśmy do domu. Na mieszkaniu zrobiłam sobie herbatkę i usiadlam z książką na kanapie. Czytałam około godzinę. Potem ćwiczyłam na orbitreku i czytałam posty na telefonie i znowu ćwicyłam. O 18 obejrzałam program Nasz nowy dom. Po 19 zadzwoniła Asia moja koleżanka ze studiów. Mamy do tej pory kontakt. Gadalyśmy dwie godziny. Opowiadała mi o nowej pracy i o męu który od roku choruje, teraz ma depresję. Ma ciężką ogólną sytuację, dobrze, że ma tą pracę bo to jest dla niej odskocznia od codziennej opieki nad mężem. Ja też leczyłam się na depresję ale u mnie to inaczej przebiegało. ja bardzo byłam aktywna na tyle na ile mogłam, chciałam iść do pracy, a Mateusz wegetuje przed laptopem i telewizorem, nigdzie nie wychodzi odciął się od znajomych. Bywają momenty że źle się odnosi do Asi. Jest bardzo dzielna, podziwiam ją, nie wiem czy bym tak potrafiła działa gdybym była na jej miejscu. Doradziłam jej jedynie tyle żeby poszła z nim do lekarza i porosiła o zmianę leków. Skoro mateusz jest tak ograniczony aktywnie to znaczy że leki nie działają. Mogę się tylko za nich modlić i być w kontakcie z Asią. Po rozmowie zjadłam kolację i zażyłam leki. Posiedziałam jeszcze chwilę z Bartkiem przed TV i poszłam się myć i spać. Dość szybko zasnęłam...
Komentarze
Prześlij komentarz