Wstałam o 7.40. Po śniadaniu poszłam do pracy. Tego dnia zadzwonił Daniel i poprosił o wysłanie mailingu do UTW. Szybko się z tym uporałam i miałam czas dla siebie. Dodałam artykuł na bloga. Poszukałam sobie malowanek mandali do kolorowania , wydrukowałam sześć. Potem słuchałam filmików o minimaliźmie Mami World. Wyszłam z pracy o 12. Poszłam prosto do domu. Bartka już nie było bo pojechał odwieźć mamę na badanie. Pomalowałam mandalę i poczytałam książkę. Przygotowałam mięso i wstawiłam do piekarnika. Postawiłam ziemniaki. Gdy wrócił Bartek zjedliśmy zupę a potem czekaliśmy na drugie danie do 16. W tym czasie obejrzeliśmy jakiś serial kryminalny na dwójce. Po drugim daniu siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy jakieś programy tak około pół godziny. Potem wypiliśmy kawę i herbatę i Bartek poszedł na siłownię a ja zaczęłam malować obrazki z książeczek , które odebrałam od kuriera jeszcze tego samego dnia. Malowałam około 40 minut słuchając w tym czasie rozmowy o mindfulness na yt. Okazało się że nie mogę tego stosować ani medytować bo mam schizofrenię a to jest przeciwskazanie. No ale posłuchać można było. Potem zadzwoniłam do mamy. Umówiłyśmy się na następny dzień że wpadnę popołudniu. Poćwiczyłam trochę a następnie zasiadłam znowu na kanapie. Włączyłam TV, czytałam na telefonie o projekcie 333 który aktualnie realizuję. Dowiedziałam się z niego, że w skład owych 33 rzeczy nie wchodzą piżamy i ubrania po domu. Zatem zwolniło mi się miejsce dla 7 ubrań. Dodałam dwie koszulki, płasz zimowy i buty. Zostały 3 wolne miejsca. Po 19 poszłam robić sobie kolację. Zjadłam i zażyłam leki. Potem piłam piwo bezalkoholowe oczywiście i oglądałam Barwy szczęścia. Poszłam spać o 21 dość szybko zasnęłam.
Komentarze
Prześlij komentarz