Wstałam o 7.30. Zjadłam śniadanie, posprzątałam, nakarmiłam chomika, trochę poczytałam i poszłam do pracy. W pracy okazało się że Kasia kupiła pączki, druga Kasia przyniosla chrust. Więc było co jeść. Tego dnia miałam wykonać tylko kilka telefonów do UTW i uaktualnić bazę. Zajęło mi to niecałą godzicę z przerwą na chrust. Potem zajmowałam się swoimi sprawami tzn. dodałam wpis na bloga a potem 2 godziny czytałam Sztukę prostotu Dominiq Loreau już chyba po raz czwarty. Wyszłam o 13. Po drodze wstąpiłam do sklepu i kupiłam sobie czerone majtki, bo z tych które miałam "wyrosłam". Zadowolona wróciłam na mieszkanie. Gdy przyszłam od razu zabrałam się za surówkę do obiadu, potem poskładałam pranie i usiadłam z herbatką na kanapie. Obejrzałam jakiś filmik, a potem czytałam Kochaj ludzi używaj rzeczy. Przed przyjściem Bartka ugotowałam makaron i podgrzałam rosół. Bartek przyszedł jak zwykle. Zjedliśmy obiad bardzo mu smakował. Potem zrobiłam sobie herbatkę i udiadłam w pokoju odpoczywając i czytając. Chwilę siedzialam też z Bartkiem jak przyszedł wypić kawę. Oglądaliśmy jakieś programy w telewizji. Przed 17 Bartek wyszedł na siłownię a ja zostałam i czytałam. Po 18 wyszłam do lekarza psychiatry bo byłam umówiona na wizytę. Wszystko załatwilam. Umówiłam się z lekarzem na poniedziałek po odbiór dokumentów na rentę. W drodze powrotnej zadzwoniła mama zapomniała sobie że mam lekarza. Rozmawiałyśmy chwilę. Gdy wróciłam zrobiłam sobie kolację, zażyłam leki. Po 20 obejrzałam Barwy szczęścia a potem Ojca Mateusza. Położyłam się około 21.30 zasnęłam w miarę szybko.
Komentarze
Prześlij komentarz