Wstałam o 7 rano. Przed 8 wyjechaliśmy z Bartkiem do Krakowa na wizytę u ginekologa na Kopernika. Dojechaliśmy na miejsce ok 10. Do lekarza dostałam się po 12. Przed 13 wyjechaliśmy z Krakowa w drogę powrotną do Sącza. Do domu dotarliśmy przed 15. Szybko odgrzewałam zupę i gotowałam kaszkę na drugie danie. Zjedliśmy obiad posprzątałam i poszłam się przejść do apteki po leki. Wykupiłam 3 z 6 recept i zadowolona wróciłam do domu. Potem obejrzałam częściowo wiadomości zjedliśmy z Bartkiem ciacho. Potem zadzwoniłam do mamy opowiedziała mi o wizycie księdza. Potem czytałam chwilę aż zadzwoniła Ola. Porozmawiałyśmy koło 20 minut. Potem obejrzałam wiadomości. Znów trochę czytałam skończyłam czytać książkę Blondynka w Indiach Pawlikowskiej. Zrobiłam kolację tzn odgrzałam sobie resztę zupy i zjadłam ją z chlebem. Zażyłam leki. Spać położyłam się przed 21. Długo nie mogłam zasnąć. Udało mi się to dopiero jak położył się Bartek a to było bardzo późno...
Komentarze
Prześlij komentarz