Wstałam o 7.40. Znowu przesunęłam sobie budzik o 10 minut i wstałam wcześniej. Po śniadaniu pobiegałam na orbitreku 5 minut. Troszkę się rozkręciłam. Przyszłam do pracy punktualnie. Zasiadłam przed komputerem dokładnie o 9.00. Tego dnia mialam do wykonania trudne zadanie bowiem miałam do napisania podsumowanie raportu ewaluacyjnego i rekomendacje. Wykonałam to zadanie. Skończyłam pisać po 12. Potem poszłam Wojtkowi po jedzenie. Tym razem zamówił 2 hot-dogi dla siebie i Daniela. Przyniosłam im jeszcze ciepłe. Potem miałam czas dla siebie. Zjadłam , napiłam się herbaty, odpoczęłam. Wyszłam po 13. Od razu skierowalam się do biblioteki bo dostałam informację o tym, że mam do odebrania książkę. Potem poszłam do domu. Gdy przyszłam zjadłam obiad Bartek zostawił mi jeszcze ciepły. Potem pożegnaliśmy się i Bartek poszedł do pracy. Ja posprzątałam w kuchni, poćwiczyłam na orbitreku i posłuchałam filmiku na YT Krzysztofa Króla. Nawet poczytałam trochę nowej książki Agnieski Maciąg Słowa Mocy. Na 16 poszłam do rodziców, bo gdy byłam w pracy napisała mi mama smska z zaproszeniem na popołudnie. Nie miałam ochoty iść ale jakoś się zmobilizowałam. Posiedziałam u nich około 1,5 godziny, wypiłam herbatkę zjadłam orzeszki i jedno małe ciasteczko. Gdy wróciłam zaszyłam się w łazience i umyłam głowę, potem trochę poćwiczyłam na orbitreku. Bartek zadzwonił jak zwykle porozmawialiśmy chwilę. Później trochę czytałam aż do wiadomości w telewizji. Po ich obejrzeniu zjadłam kolazję i zażyłam leki. Na chwilę nawet zadzwoniła Ola. Po 20 obejrzałam Barwy szczęścia. Potem poszłam się myć i spać. Zasnęłam przed przyjściem Bartka i go nawet nie słyszałam. Przebudziłam się dopiero później w nocy i zauważyłam że już jest. Zasnęłam spowrotem...
Komentarze
Prześlij komentarz