Wstaliśmy o 10.30. Masakra, tak nam się dobrze leżało w łóżku. Szybko zjedliśmy śniadanie. O 11 zaczęłam przygotowywać mięso do pieczenia w piekarniku. Potem miałam czas wolny. Zrobiłam sobie herbatkę i obejrzałam filmik Krzysztofa Króla o poranku bogaczy. W południe poszłam do łazienki i umyłam sobie głowę. Potem pobiegałam na orbitreku. O 13 podałam zupę, a potem dwrugie danie. Po obiedzie posprzątałam i wybrałam się na spacer nad rzekę. Pierwszy raz w nowym roku. Było bardzo przyjemnie. Pomimo pory obiadowej spotkałam całkiem sporo osob nad rzeką. Gdy wrociłam zrobiłam sobie herbatkę i usiadłam z książką Cyfrowy minimalizm. Kupiłam ją w piątek przez empik. Wciągnęła mnie na godzinę. Potem zebraliśmy się z Bartkiem i poszliśmy do kościoła. Padało całą drogę tam i spowrotem. Wróciliśmy przed 18. Znowy zrobiłam sobie herbatkę żeby się rozgrzać i zadzwoniłam do mamy. Rozmawiałayśmy około 20 minut. Mama opowiedziała mi jaką miala przygodę otóż ukruszył się jej ząb. Masakra na słodkiej rybce, którą to smażyła w sobotę. No szkoda. Musi uważać teraz z pozostałymi zębami. Potem znowu czytalam, aż do wiadomości. Kiedy to zjadłam sobie kolację i zażyłam cowieczorne leki. Potem znowu czytałam, ale już niedługo bo chciało mi się spać. Po 20 poszłam do łazienki a Bartek pościelił łóżko. Położyłam się i proóbowałam zasnąć . Udalo mi się to dopiero jak Bartek się położył koło 22. Zaraz potem zasnęłam.
Komentarze
Prześlij komentarz