Wstałam o 8. Szybko się poskładałam zjadłam śniadanie i wyszłam do pracy. Nie spóźniłam się, przyszlam nawet ciut przed czasem. Gdy włączałam komputer była 8.57. Byłam z siebie dumna i zadowolona. Tego dnia nie miałam nic do robienia. Przeczytałam tylko wniosek na konkurs i schowałam go w odpowiedni segregator. Potem miałam czas dla siebie. Dodałam posta na bloga, potem spisywałam odręcznie moje myśli. Lubię to robić od czasu do czasu bo to świetnie oczyszcza umysł. Potem czytałam książkę Babauty o mminimaliźmie i ją skończyłam. Póżniej włączyłam na yt filmik z Krzysztofem Królem ale to na 40 minut tylko. Czas nawet szybko minął do 13. Punktualnie o tej godzinie wyłączyłam laptop. Po pracy udałam się do apteki żeby wykupić ostatnią receptę na leki. Udalo mi się dostać to co chciałam i zadowolona wróciłam do domu. Na miejscu czekał na mnie Bartek z obiadem. Zjedliśmy razem a potem siedziałam i popijałam herbatkę. Kiedy wyszedł do pracy posprzątałam w kuchni. Nie miałam nic do robienia. Więc po prostu sobie siedziałam trochę poczytałam , poćwiczyłam na orbitreku. O 15.30 wyszłam do rodziców. Posiedziałam u nich do 18. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach o niczym konkretnie, o serialach, youtuberach itp. Kiedy wróciłam zaraz dzwonił Bartek. Chwilę rozmawialiśmy. Potem poszłam do łazienki umyć sobie głowę. Obejrzałam jeden filmik o declutteringu po angielsku. Zrobiłam sobie kolację wcześniej niż zwykle bo o 19.15 już byłam po lekach. Myślę, że tak właśnie będę chciała je zażywać. Dwie godziny przed pójściem spać. Potem obejrzałam do konca wiadomości. Trochę poczytałam Potęgę teraźniejszości. Po 20 oglądałam serial Barwy szczęścia. Nawet mnie trochę wciągnął. Potem poszłam się myć. Po 21 leżałam juz w łóżku choć nie chciało mi się spać. Przeleżałam tak do 23 w końcu wstałam i zrobiłam sobie herbatkę z melisy, ale to i tak nie pomogło. Nie spałam nawet jak Bartek już zasnął koło mnie. W końcu nie wiem która to była godzina ale jednak zasnęłam. Obudziłam się przed 7 rano...
Komentarze
Prześlij komentarz