Wstałam o 8.00. Szybko zjadłam śniadanie ale i tak wyszłam dość późno. Spóźniłam się do pracy 5 minut. Muszę poprawi ten wynik aby przychodzić tuż przed 9.00. W pracy miałam zrobić mały mailing o bezpłatnych szczepieniach przeciwko pneumokokom potem robiłam zestawienie niepowtarzalnych uczestników projektu nowego który zaczął się w grudniu. Założyłam nowy folder i plik w excelu. Skończyłam o 11.15. Potem zjadłam sobie śniadanie. Dodałam artykuł na bloga i zanim się spostrzegłam była już 12. Została mi godzina dla siebie. Więc włączyłam sobie książkę Babauty na pdfie i czytałam. Czas szybko minął.Wyszłam po 13.00. Wybrałam się prosto do biblioteki. Oddałam dwie książki i pożyczyłam dwie książki: Potęga teraźniejszości Eckcharta Tolle i Blondynka w Japonii Beaty Pawlikowskiej. Potęgę czytałam kilka lat temu jeszcze będąc na stydiach chyba ale chętnie zrobię to jeszcze raz. Zobaczymy jak mi się będzie czytać teraz gdy jestem chora, bo to dość trudna książka. Gdy wróciłam na mieszkanie zastałam tam Bartka i podgrzany obiad. Wyłożyłam go sobie na talerz i zjadłam ze smakiem. Gdy Bartek poszedł do pracy posprzątałam w kuchni i usiadłam z herbatką na kanapie aby złapać oddech. Czytałam. Przed 15 poszłam posprzatać łazienkę i przedpokój, wytrzepałam dywanik pod byty i przejrzałam starą pocztę, powyrzucałam niepotrzebne ulotki itp. Potem przeszłam do kuchni i przeglądnęłam stare rachunki z zakupów, powyżycałam większość, zostawiłam tylko te z ostatniego miesiąca. Potem przeszłam do pokoju poskładałam pranie, które było już such e i pochowałam do szaf i szuflad. Do 16 miałam jeszcze trochę czasu więc pobiegałam na orbitreku. Potem znowu zrobiłam sobie herbatkę i zjadłam kilka ciasteczek od mamy, dalej czytałam. Przed 17 zaczęłam prasować. Zebrało się trochę rzeczy z kilku prań. W międzyczasie słuchałam wykładu Krzysztofa Króla o noworocznych postanowieniach. Skończyłam po godzinie. Zostały tylko 3 koszule ale postanowiłam zostawić je Bartkowi do prasowania. Ostatnio bardzo dobrze mu szło prasowanie. Bartek zadzwonił jak zwykle pogadaliśmy troszkę. Potem czytałam aż do przed 19. Wtedy zadzwoniłam do mamy. Akurat skończył jej się film. Zaprosiła mnie na następny dzień popołudniu. Gdy skończyłyśmy zrobiłam sobie kolację. Zjadłam i zażyłam leki. Wieczorem obejrzałam spóźnione wiadomości potem serial Barwy szczęścia. Położyłam się przed 21. Nie zasnęłam od razu. Przebudziłam się gdy przyszedł Bartek...
Komentarze
Prześlij komentarz