Wstałam po 8.00. Z trudem. Zjadłam śniadanie. Do pracy przyszłam lekko spóźniona. Nie miałam zbyt wielu zadan na ten dzień ale jak przyszlam to okazało się że jednak mam. Miałam do zrobienia wysyłkę mailingową z informacją o zimowej senioriadzie na Podhalu, potem robiłam dwa zestawienia do projektów z niepowtarzalnymi uczestnikami. Zeszło mi z tym do 12. Prawie o tej godzinie przyszedł Wojtek więc wysłał mnie po jedzenie do sklepu. Gdy wróciłam z zakupami jeszcze sprawdzilam sobie pewne dane z zestawień i prawie mi zeszło do 12.30. Miałam pół godziny dla siebie. Posprawdzałam książki na stronie biblioteki. Zdecydowałam się na Książkę Bęaty Pawlikowskiej Blondynka w CHinach i Blondynka w Indiach. Po pracy udałam się prosto do biblioteki mialam do odddania 3 książki, pożyczyłam 2. Gdy wróciłam na mieszkanie wzięłam się za sprzątanie i przygotowywanie dodatków na obiad. Nie było tego wiele bo tylko do podgrzania, nakarmiłam też chomika. Przygotowałam sobie zieloną herbatę i zaczęłam przeglądać książki. Bartek przyszedł jak zwykle. Zjedliśmy obiad i chwilę pogadaliśmy. Po 16 Bartek pojechał do rodzicow po jedzenie które przygotowała dla nas teściowa. Zostałam sama. Wzięłam się za czytanie książki Blondynka w Chinach. Potem zadzwoniłam do mamy, pobiegałam na orbitreku. Bartek przyszedł ale na chwilę bo zawinal się na siłownię. Znowu zostałam sama. Pooglądałam kilka filmików na YT. Obejrzałam wiadomości, zrobiłam sobie kolację, zażyłam leki. Przed 20 Bartek wrócił. Nawet nie był tak długo, ale dobrze że poszedł. Potem czytałam dalej książkę. O 20.30 poszłam do łazienki. Polożyłam się przed 21. Leżąc w łóżku wysłuchałam filmu M jak Miłość. Bartek też się wcześniej położył. Zasnęliśmy zaraz po filmie...
Komentarze
Prześlij komentarz