30 listopad 2022

Wstałam po 8.00. Na 9.00 poszłam do pracy. Przyszłam 15 minut po czasie. Tego dnia nie miałam nic do robienia. Daniel miał prowadzić zajęcia od 10 więc siedziałam sama. Dodałam wpis na bloga, potem trochę czytałam Sztukę umiaru, w koncu włączylam filmik na yt z Krzysztofem Królem. Wysiedziałam jakoś do 13.00. Potem wróciłam na mieszkanie. Bartek czekał na mnie z obiadkiem. Zjedliśmy i usadowiłam się na kanapie z kubkiem herbaty. Kiedy Bartek wyszedł do pracy posprzątałam w kuchni. Potem poskładałam pranie i pochowałam do szf. Później trochę czytałam dopiłam herbatkę i poszłam ćwiczyć na orbitreku - 10 minut. Gdy skończyłam zabrałam się za prasowanie. W TV leciał jakiś katastroficzny film. Oglądałam go jednym okiem. Kiedy skończyłam zrobiłam sobie kolejna herbatkę i odpoczywałam. Po krótkim czasie znowu ruszylam na orbitrek - kolejne 10 minut. Znów czytalam. O 17.30 zadzwoniłam do mamy. Dowiedziałam się, że tata bardzo źle czuł się w nocy miał potworne bóle żołądka, refluks itp. Omal nie wzywali karetki, ale wytrzymał ten atak i wszystko uspokoilo się o 2 w nocy. Potem poszli spać. Rozmawiałyśmy do 18. Potem po raz trzeci wskoczyłam na orbitrek na 10 minut. Bartek zadzwonił tak jak zwykle. Opowiedziałam mu co się stało. Po rozmowie dalej czytałam aż do wiadomości z tym że inną książkę Urok codzienności. Po wiadomościach zrobiłam sobie kolację, zjadłam zażyłam leki. Zaczęłam oglądać mecz Polska - Argentyna. W międzyczasie posprzatalam w kuchni, umułam sobie głowę, a w przerwie meczu poszłam się myć. Położyłam się po 21, był wtedy wynik 1;0 dla Argentyny. Dość długo zasypiałam...

Komentarze