Od tygodnia wstaję o 7. Chodzę do pracy na 8. Dziś też tak wstałam. Nie jem śniadania dopiero w pracy. Od kilku dni robimy wysyłkę do 1200 podmiotów. Dlatego .hodzę teraz na dłużej do pracy żeby sie wyrobić ze wszystkim. Dziś na szczęście wszystko się skońcczyło i to jeszcze przed południem. Wyszlam z pracy po raz pierwszy od kilku dni o 13. Bartek był zaskoczony że już jestem z powrotem. Na obiad zrobiłam sobie jajecznicę. Bartek miał pierogi z wigilii. Posprzątałam przeietrzyłam mieszkanie. Poszłam na zakupy do biedronki. Bartek stara się nie wychodzić tyle co był u lekarza i kupił chleb. Po godzinie wrociłam z dwiema siatkami. Potem zrobiłam herbatę sobie i Bartkowi i posiedzieliśmy trochę. Przyniosłam z pracy stary kalendarz i powycinałam ladne zdjęcia, nakleiłam je na ścianie przy biurku w małym pokoju. Zdjęłam te z zeszłego roku. Teraz jest ładnie, nie tak pusto w tym wnętrzu. Potem pobiegałam na orbitreku. A zaraz po tym zadzwonilam do mamy. Akurat szykowała się do pieczenia ciasta na Nowy Rok. Porozmawiałyśmy trochę, mama zaprosiła nas na Nowy Rok na obiad, akurat wypada to w niedzielę. Bardzo mi to odpowiada bo nie muszę gotować obiadu, Dopiero w poniedziałek zrobię mieso. a w sobotę zupę. Potem poczytalam książkę poćwiczyłam na orbitreku. Staram się ćwiczyc 20 minut a czasem i poł godziny. Od ponad dwóch tygodni zażywam witaminę K2 z D3 i wapń. Wszystko to po to by wzmocnić moje kości. Przed 19 poszłam do dużego pokoju gdzie urzęduje Bartek w łóżku. Obejrzałam wiadomości. Zrobiłam sobie kolację zażyłam moje wieczorne leki i dalej czytałam. Poszłam się myć przed 21 potem jeszcze trochę czytałam do końca rozdziału i poszłam spać. Zasnęłam dość szybko.
Komentarze
Prześlij komentarz