Wstałam przed 10. Bartek przygotował śniadanie. Potem zjedliśmy. Posprzątałam w pokojach i w kuchni, nakarmiłam chomika. Potem poszłam z Bartkiem do kościoła. Po kościele poszliśmy na obiad do moich rodziców. Posiedzieliśmy u nich do 15. Opowiadałam o naszej wizycie u Kasi i julka tydzień wcześniej. Wrociliśmy na mieszkanie. Było bardzo zimno. Zimniej jak wcześniej gdy szliśmy do kościoła. Bartek przyszykował się do oglądania meczu - mistrzostwa świata w piłce nożnej. A ja pobiegałam na orbiteku przez 30 minut w podziale na 10 minutowe odcinki. Obejrzałam kilka filmików na YT o sprzątaniu i Krzysztofa Krola. Poukładalam na połkach książki zgodnie z ich tematyką. Mecz skończył się przed 19. Bo były dogrywki i ip. Obejrzeliśmy z Bartkiem wiadomości. Potem zrobiłam sobie kolację. Zjadłam, zażyłam leki. Od 20 do 21 czytalam książkę o schizofreniku. Kończy się pozytywnie. Bohater pozbywa się głosów i odnawia zerwany przed 20 laty kontakt z rodziną. Zostało mi jeszcze parę stron do przeczytania. Poszłam spać koło 22.
Komentarze
Prześlij komentarz