Wstałam o 8.00. Po śniadaniu poszłam do pracy. Tego dnia miałam do uzupelnienia karty usług doradczych i zrobienie zestawienie do projektu za grudzień. Szybko mi poszło i o 10.30 już zrobiłam sobie herbatkę. Potem miałam czas dla siebie. Był listonosz przyniósł pocztę, do nas bo dziewczyn nie było, poszły na wykłady. Był Pan ze spółdzielni. Przyniosł FV za najem i kalendarze na 2023 rok. Była też Kasia z kalendarzami z Nowodruku. Zmieniłam wystrój gazetki sciennej. Zdjęłam stare informacje przypięłam nowe publikacje. Wyszłam o 13. Poszłam prosto do domu. Bartek czekal z obiadem. Zjedliśmy. Potem odpoczywałam pilam herbatkę. Po 15 poszłam do rodziców, bo miałyśmy z mamą lepić uszka. Ale jak przyszłam to okazało się, że jednak będziemy ozdabiać pierniczki upieczone przez nas dzień wcześniej. Zeszło nam do 17.30. Posiedzialam jeszcze do 18 chilę ogadaliśmy. Opowiedzialam im o filmikach na YT które oglądam. O Ogromie dobytku jaki mają ludzie za granicą. O Marie Kondo i moich pierwszych porządkach w 2016 roku. I o moim zainteresowaniu minimalizmem. Do domu wróciłam po 18. Bartek chwile wcześniej wrócił z siłowni. Poukładałam zdjęcia w albumie. Zajęlo mi to dosłownie chwilę. Potem poszłam do łazienki umyć sobie glowę. Potem zjadłam poł paczki chipsów na kolację i jednego ogórka kiszonego. Zażyłam leki. Trochę poogladałam wiadomości i rozmowy z politykami. Po 20 wzięłam się za czytanie książki o schizofreniku, która dostałam na mikolaja od Bartka. Czytałam do 21.20. Potem poszłam się myś i spać. Długo sie przewracałam. Bartek położył się bardzo poźno.
Komentarze
Prześlij komentarz