Wstałam o 8. Nie zjadłam śniadania tylko zrobiłam sobie podwójne kanapki do pracy. Zaraz jak przyszłam Wojtek wyslał mnie po pączki dla uczestników ostatnich zajęć. KUpiłam 15 sztuk. Całą siatkę na zakupy. Potem dalej przygotowywałam naklejki korespondencyjne Rad Działalności Pożytku Publicznego I jeszcze zrobiłam zestawienie do jednego z projektow za listopad niepowtarzalne osoby/uczestnicy. To wszystko skończyłam o 11. Zrobiłam sobie herbatę i zjadłam kanapki. Potem miałam czas wolny. Dodałam wpis na bloga, poczytałam artykuły na Piękno umysłu, posiedziałam na FB o schizofreni i popisałam kilka komentarzy. Wyszłam do domu o 13.00. Kiedy wróciłam Bartek już zjadł, więc odgrzałam sobie obiad i odpoczęłam po nim. Chwilę pogadaliśmy z Bartkiem. Potem poszedł do pracy. Posprzątałam w kuchni. Potem pooglądałam filmik o sprzątaniu na YT. Ostatnio mnie strasznie wciągnęły. To takie zapychacze czasu ale dobrze się oglądają. O 15 poszłam na zakupy do Lidla. Brakowało nam trochę rzeczy no i mi skończyła się herbata, którą tylko tam kupuję. Gdy wrociłam zrobiłam sobie herbatę i zjadłam pączka którego dostałam w pracy od Wojtka (bo został). Dalej oglądalam filmiki. Potem osprzatałam w szafce z herbatami. Zadzwoniłam do mamy. Umówiłyśmy się na następny dzień, że przyjdę i pomogę jej przy pierniczkach. Ale chyba tylko jeść znając mnie. Po 18 zadzwonił Bartek. Chwilę porozmawialiśmy. Powiedziałam mu co chcę dostać pod choinkę. Torebkę małą czarną. Muszę sobie ją najpierw wypatrzyć. Od razu gdy skończyłam rozmawiać z Bartkiem zadzwoniła Ola. Potem obejrzałam wiadomości, zrobiłam sobie kolację, zażylam leki. Około 20 zajęłam się czytaniem książki Paulo Coelio, którą znalazłam w czerwonej szafie. Trochę poczytalam i poszłam się myć. Położyłam się przed 21. Zasnęlam dość szybko. Nie obudzil mnie nawet Bartek kiedy wrócił z pracy...
Komentarze
Prześlij komentarz