6 listopad 2022

Wstaliśmy przed 10. Wyspani i zadowoleni. Bartek przygotował śniadanie takie jak zwykle w niedziele czyli jajecznicę. Mieliśmy iść do kościoła do południa ale nam się nie chciało więc zostaliśmy w domu. Ja pobiegałam na orbitreku 20 minut i trochę czytałam. Bartek też trochę czytał trochę oglądal telewizję. Na 13 pojechaliśmy na obiad do teściów. Było jak zwykle barzo smacznie choś nie miałam jakoś apetytu, ale prawie wszystko zjadłam i tak. Zostaliśmy też na kawę i ciasto. Wrociliśmy o 16. Zaraz wyszliśmy do kościoła i zdążyliśmy na 16.30. Po kościele gdy wróciliśmy zrobiłam sobie herbatkę i zadzwoniłam do mamy trochę pogadałyśmy potem zadzwoniła Ola i też trochę pogadałyśmy i tak zeszło prawie godzinę. Przed 19 włączyłam telewizor na wiadomości. Obejrzeliśmy je wspólnie z Bartkiem. Potem zrobilam sobie kolację i zarzyłam leki. Obejrzałam jakiś filmik na YT, a potem obejrzeliśmy kabarety. Poszłam sie myć przed 21 a o 21 już się położylam. Długo nie mogłam zasnąć ale w końcu jakoś się udało...

Komentarze