Wstaliśmy o 9.30. Zjedliśmy śniadanie i przyszykowaliśmy się na wyjście do kościoła. Poszliśmy spacerkiem przed 11.00. Po mszy poszliśmy do moich rodziców na obiad. Posiedzieliśmy, pogadaliśmy, wypiliśmy po herbatce. Po 14 przyszedł Daniel z dziećmi. Pogadaliśmy chwilę z nimi i musieliśmy się zbierać do wyjścia, bo na 15 wybieraliśmy się na imieninu do Taty Bartka - Andrzeja. Przyjechaliśmy autem teścia, który przyjechał po nas. Nasze auto wciąż jest w naprawie, czekamy aż będzie gotowe do odbioru. Imieniny minęły spokojnie. Były te osoby co zawsze, a więc brat teścia z rodziną i Babcia. Zjedliśmy pyszny tort i ciasta, a potem sałatki i zimne przekąski. Najbardziej smakowała mi tortilla z kurczakiem oraz jajka faszerowane pieczarkami. Kiedy goście poszli zadzwoniłam do mojego taty żeby po nas przyjechał. Umówiliśmy się kawałek za domem więc musieliśmy kawałek podejść do parkingu. Dobrze nam zrobiła ta przechadzka. Na mieszkaniu byliśmy o 19.40. Zrobilam sobie małą kolację mimo że byłam pojedzona to musiałam trochę zjeść przed lekami. Wieczór spędziliśmy oglądając kabarety. Trochę też czytałam. Położyłam się o 21.30. Bartek oglądał jakiś mecz. Dość szybko zasnęłam.
Komentarze
Prześlij komentarz