24 listopad 2022

Wstałam po 8.00. Zjadłam śniadanie, poszłam do pracy na 9.00. Tego dnia nie miałam nic zaplanowane. Dosłownie. Przesiedziałam do 13.00. Dodałam wpis na bloga, godzinę słuchałam filmiku na yt Krzysztofa Króla. Godzinę czytalam artykuly na Piękno Umysłu i innych portalach informacyjnych. Wyszłam też na chwilę kupić jedzenie Wojtkowi. Wyszłam o 13.00. Poszłam prosto do domu. Nigdzie nie wstępowałam po drodze. Tego dnia Bartek miał wolne więc przygotowywał w domu obiad, do poggrzania mięsko do tego kalafior i kaszka jęczmienna. Poczekałam pół godzinki i obiadek był gotowy. Zjedliśmy go ze smakiem. Po obiedzie natchnęło mnie do sprzątania w szafie z ubraniami. Pozbyłam się kilku sztuk ubrań: 2 par spodni (jedne dziurawe drugie za małe), za małego płaszcza który dostałam od Magdy, za małego żakietu, zamałej koszulki z krotkim rękawkiem, poplamionej bluzki,, spodium za malego. Ostatnio lekko przytyłam, w biodrach mam prawie 100 cm. Potem zabrałam się za szafki w przedpokoju. Wywaliłam wszystkie plastikowe siatki i papierowe torby po zakupach, poukładalam wszystko, zrobiło sie sporo wolnego miejsca. Pochowałam jesienne buty i wyciągnęłam druga parę zimowych. Posprzatałam w szufladzie, wyrzuciłam niepotrzebne śmieci. Potem przeszłam do naszego salonu i opróżniłam szufladę z papierowymi torbami z zakupow, zostawiłam tylko kolorowe torebki na prezenty, pudełko czekoladek i dwie paczki herbaty, które dostaliśmy w prezencie oraz dwie sztuki pierniczków z odpustu. Następnie przeszłam do szafki w kuchni z herbatami, wyrzuciłam przeterminowane resztki kawy i kakao oraz herbaty i przyprawy. Zrobiło się więcej miejsca i przestrzeni na mają ulubioną herbatkę. Gdy wszystko skończyłam zrobiłam sobie herbatkę i usiadłam z książką o minimaliźmie na kanapie. Czytałam około godzinę, potem przyszedł Bartek i tez wziął się za czytanie i tak sobie czytaliśmy kolejną godzinkę. Koło 17 wyszłam wyrzucić do konterera te ciuchy za małe. Zrobiłam sobie krótki spacer na sąsiednie osiedle bo tam jest kontener na ubrania. Gdy wróciłam dalej czytałam. O 18 Bartek poszedł na siłownię a ja zadzwoniłam do mamy. Chwilę rozmawiałyśmy. Powiedziałam jej co bym chciała dostać pod choinkę. Gdy przeglądałam szafę zwróciłam uwagę na to że brakuje mi piżamki. Mam dwie z dłuższymi rękawkami, trzy na lato. Brakuje jeszcze jednej z dłuzszymi rękawkami, bo te co mam są już podniszczone. Chyba sie ucieszyła, bo wiadomo, że zawsze jest problem z prezentami. Po rozmowie dalej czytałam książkę. Naprawdę mnie wciągneła. Około 19 włączyłam fakty. Po nich zrobilam sobie kolację, zażyłam moje leki. Bartek przyszedł poźniej niż zwykle bo przed 20.00. Dobrze mu się ćwiczyło. Wieczór spędziłam czytając. Położyłam sie o 21.20. Dość długo zasypiałam...

Komentarze