Mój dzień rozpoczął się o 4 45 kiedy wstałam rano napić się wody i omal nie zemdlałam. Zrobilo mi się słabo świat zawirował mroczki przed oczami wrółam szybko do łoźka i się położyłam. Tylko to mi przyszło do głowy jako ratunek. Pomogło. Bartek obudził się chwilę wcześniej nie wiedział co się dzieje. Opowiedziałam mu co sie stalo, ale wszystko już mi przeszło. Po prostu zbyt gwałtownie i zbyt szybko wstałam z pozycji leżącej do pionowej. Potem zasnełam jeszcze na trochę, a Bartek poszedł normalnie do pracy. Kiedy się obudziłam byłam osłabiona i spowolniona. Nie miałam na nic siły. To byla reakcja na szczeionkę przeciwko covid którą wzięłam dzień wcześniej. Zwlekłam się z trudem z łóźka do łazienki. Ubrałam się i zrobiłam sobie owsiankę na śniadanie. Trochę się wzmocniłam. Zadzwoniłam do Daniela i powiedziałam, że nie dm rady przyjść. Powiedział że ok, tylko żebym popracowala trochę na platformie. Zgodziłam się bez wahania. Posprzątałam, wywietrzyłam mieszkanie, a potem siadłam do komputera. Popracowałam na platformie wrzuciłam na nią artykuł. Potem wrzuciałam pranie czarne do prania. Zrobiłam sobie herbatkę i usiadłam wyczerpana na kanapie. Pomyślałam że dobrze byłoby poprasować ale jakoś nie znalazłam w sobie na to siły. Od 10 do 14.30 przesiedziałam na kanapie. Oglądałam trochę telewizję , czytalam książkę Agnieszki Maciąg, przeglądałam YT i dżemałam. Tuż przed przyjściem Bartka przygotowałam jedzenie do odgrzania i obrałam jarzyny na surówkę, ale już nie miałam siły żeby je zetrzeć. Bartek przyszedł jak zwykle. Zjedliśmy obiad. Przed 16 zadzwoniłam do mamy z pytaniem do kiedy jest Ola bo miałam ją odwiedzić a nie chcialam widzieć zbyt wielu ludzi. Ostatecznie wyszłam z domu po 16.00. Szłam bardzo powoli chyba z 15 minut normalnie ta trasę pokonuję w kilka minut. No ale jakoś dotarłam do mamy. Taty akurat nie było bo pojechał sobie na rower, ale miał wrócić koło 17 na krople do oczu, które bierze regularnie od kilkudziesięciu lat.Porozmawialismy sobie o roźnyxh rzeczach. Opowiadałam im o filmikach z Beatą Pawlikowską i suplementach diety oraz o CBDC nowej walucie elektronicznej, która za kilka lat będzie obowiązywać na świecie. Tata opowiadał o CHinach i ich potędze czytał dane statystyczne na ich temat i opowiadał o programie obserwacji obywateli w którym jest już 300 mln ludzi w Chinach. Posiedzialam do 18, wypiłam herbatkę i zjadłam pół miseczki orzechow włoskich, które rodzice zawsze obierają jak ma ktoś przyjść. Potem wrociłam na mieszkanie, w takim samym żółwim temppie. Kiedy wchodzilam do mieszkania Bartek właśnie wychodził na siłownię. Minęliśmy się w przedpokoju. Zrobiłam sobie herbatkę i obejrzałam filmiki o CBDC tak mnie wciągnął ten temat. Przed 19 włączyłam telewizor na wiadomości. Obejrzałam je w miarę uważnie choć nie było nic ciekawego. Zjadłam kolację - orgrzaną na patelni kaszkę z obiadu z serem i zażyłam leki. Czułam się trochę lepiej niż w ciągu dnia, jakby ta niemoc mnie powoli opuszczala. Z przyjemnościa czytalam książkę i popijałam herbatkę. Bartek w międzyczasie przyszedł z siłowni. Chwilę pogadaliśmy opowiedział mi że mama jego wybiera sie na rehabilitację na kręgoslup. Tak jej on doskwiera. Siedzialam nad książką do 21, potem wziełam prysznic i zapakowałam do łóżka. Zasnęłam w miarę szybko.
Komentarze
Prześlij komentarz